niedziela, 18 grudnia 2016

Tony's Chocolonely Melk Kaneelbiscuit

Kiedy będąc w Holandii na początku listopada, zawędrowałam do supermarketu, a moim oczom ukazał się gigantyczny wybór czekolad Tony's, do których głównie śliniłam się przez internety, ocipiałam. Serio, wzięłam prawie wszystkie, jakie mieli, nie bacząc na hajsy. Z doskonałą 51% Amandel Zeezout (czyli migdały-sól morska, mignęła na insta) uporałam się jeszcze w trakcie pobytu, bo słabo karmili, a ja potrzebowałam dużo energii, żeby stawić czoła tej, no... %... Integracji międzynarodowej znaczy. Resztę zdobyczy zwiozłam na prezenty, a dla mnie i Niemęża zarezerwowałam tegoroczną limitkę, czyli Tony's z herbatnikami cynamonowymi.


Wszystkie czekolady Tony's są super fair trade, eko i wogle, a przede wszystkim 100% wolne od niewolnictwa. Czyli z misją i warte wsparcia. Do tego opakowania mają czadową grafikę, kolorystykę i liternictwo, a wygląd 180-gramowej tabliczki jest tak niesztampowy i od czapy, że aż się sam ryj cieszy. W przypadku Melk Kaneelbiscuit dodatkowy zaciesz następuje po jej odwróceniu- gołym okiem widać, że producent nie poskąpił rzeczonych ciastków.



Bohaterka ma przyjemny, mleczny zapach z delikatną korzenną nutą. Konsystencję ma kremową, rozpuszcza się w optymalnym tempie. Kawałeczki herbatników są solidne, nieoszukane i świeże, więc bosko chrupią. W smaku mamy do czynienia z porządną, acz dość słodką czekoladą, w której oprócz herbatników znajdują się drobinki kruszonego cynamonu (tak właśnie, to nie taki se zwykły proszek), co daje niesamowity efekt cynamonowatości. Z początku myślałam, że dodano też nieco pieprzu, bo bywało ostro, ale wnikliwa lektura składu wykluczyła tę opcję. Po prostu spory kawałek korzennej przyprawy trafił mi między zęby i nieco zapiekło. I bardzo, ale to bardzo mi się to spodobało.


Tony's Chocolonely Melk Kaneelbiscuit to prawilna mleczna czekolada. Dodatek superowo chrupiących ciasteczek i cynamonu nadaje jej wyjątkowego wyrazu. Na moje gusta mogłaby być nieco mniej słodka (chociaż to groziłoby niebezpieczeństwem zjedzenia zbyt dużych ilości w zbyt krótkim czasie :v). Do gustu przypadnie każdemu, kto ceni sobie słodką, mleczną czekoladę z fajnym dodatkiem dla urozmaicenia.

Ostateczna ocena:
4/5

11 komentarzy:

  1. Na początku pozdrów i wycałuj Mikołaja i niech dba o siebie i swoje zdrowie ♥ :)
    Co do czekolady to świetnie, że powstają takie słodycze przy produkcji których nie wykorzystywano ludzi.. wtedy chyba nawet ich jedzenie jest przyjemniejsze :) Tabliczka recenzowana przez Ciebie wygląda uroczo - trochę jak brukowana kostka ;P Ale mógłby się pojawić problem z podziałem... zaraz kłótnia, ze ktoś ma większa kostkę a inny mniejszą ;P
    Korzenna nuta... oj czuję Święta :D Wybrałaś idealny czas na degustację i recenzję ;) Fajnie, że herbatniki nie są zbutwiałe i sflaczałe.. nie ma nic gorszego. herbatnik musi chrupać!!! A tymi kawałkami cynamonu to mnie zaciekawiłaś.... w Polsce chyba niem ma takiej czekolady - to musi być dodatkowe doznanie smaków ;)

    Uwierz producenci wiedzą co robią... celową ją przesłodzili by nie zjeść jej za dużo. Dlaczego? Bo potem byłyby pretensje... damulki i panie co są wiecznie na diecie zaraz pisałyby skargi, ze po zjedzeniu ich czekolady dietę szlag trafił :P Woleli się zabezpieczyć :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, fakt, mieliśmy z rodzicami dokładnie opisany przez Ciebie problem z podziałem. ;) Z drugiej strony ta nieregularność kostek wywołuje u mnie paradoksalnie mniejsze wyrzuty sumienia- i tak nie wiem ile jej zjadłam, więc czym tu się przejmować! ;)

      Czekolada smakuje 100% świątecznie. :) Te kawały cynamonu to naprawdę świetna sprawa!

      Ahahaha, dobra teoria, nawet się broni. ;D

      Usuń
    2. Można zawsze mierzyć i ważyć kostki :D
      No tak.. i zawsze możesz wybrać te najmniejsze, chociaż najmniejsza wcale nie oznacza, że najlżejsza :D

      No i brakuje tylko mandarynek na zagrychę :D One zawsze będą kojarzyć mi się ze Świętami :D

      Usuń
    3. Prawda przenajświętsza: mandarynki jako podstawowe pożywienie w okresie okołoświątecznym. :D

      Usuń
    4. Główny składnik diety a w okresie świątecznym dochodzą pierniki, pierniczki, serniki i mak :P

      Usuń
  2. Ciasteczkowe czekolady mi się ostatnio bardzo przejadły, bo są wszędzie. Są obecnie tak samo popularne jak truskawkowe w latach '90. Tylko, że tamte z innej przyczyny bo... innych po prostu na rynku nie było. :D Niemniej ja mam przesyt. Ale ta wygląda obiecująco, oj tak. Pokaźna z niej zawodniczka i pewnie dałaby mi sporo radochy. Tylko, że ja wole nadzienia, a nie duże kawałków chrupaczy na których tracę zęby. Stąd mam mieszane uczucia - z jednej strony zjadłabym, bo to dobry produkt, który spełnia swój cel - zaspokaja ochotę na słodkie. Z drugiej ciastki które mnie denerwują i trochę nuda, bo to po prostu... mleczna.
    Ciekawa za to jestem niesamowicie jej innych wariantów smakowych!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polsce jest faktycznie zatrzęsienie ciasteczkowych czekolad, więc doskonale rozumiem znudzenie. Z tymi truskawkowymi w latach '90, to masz sto pro rację, chociaż nawet o tym wcześniej nie pomyślałam. :D

      A widzisz, ja z nadzieniami tak różnie. Nie to, że nie lubię, ale bywają kiepskie. Z kolei uwielbiam gryźć i kocham kontrastujące tekstury, więc wszystkie czekolady z czymś bardziej stałym (byle nie z bakaliami! :x), zawsze są u mnie najwyżej w rankingu.

      Pozostałe warianty to kosmossss, weszłam na holenderski sklep internetowy i oniemiałam... Dobrze, że był taki kiepski wybór jak kupowałam je w supermarkecie. ;d

      Usuń
  3. Jak jest cynamon to już jesteśmy kupione :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jak ze mną! No a wogle: czekolada + cynamon, czy może być piękniej? :D

      Usuń
  4. Po spróbowaniu innej tabliczki marki Tony's Chocoblabla oraz chorwackiej Kandi Speculaas (też z korzennymi ciasteczkami) stwierdzałam, że kochałabym tę.

    OdpowiedzUsuń