piątek, 23 grudnia 2016

Toms Skildpadde

Co ja z tymi słodyczami Toms ostatnio..?

Święta juuuuuż prawieee, więc wpadam tylko z ostatnią nie-świąteczną recenzją, zanim wszyscy poddamy się bożonarodzeniowej magii (pierogów i makowców). Wszystkim życzę radosnych, ciepłych, rodzinnych i spokojnych Świąt! God Jul!

Iiii kolejny sztandarowy duński produkt: nadziewana megaczekoladka Toms Skildpadde, czyli żółw. Cukierek powstał niedługo po recenzowanym niedawno Yankie, mianowicie w 1948 roku. Ciekawostka: czekoladowy żółw był pierwszym obiektem product placementu w historii duńskiej kinematografii i wystąpił w filmie De Røde Heste (Czerwony koń) w 1950 roku.

Nadziewane żółwie są w Danii mega popularne. Można je kupić w dużych i małych opakowaniach, w większej i mniejszej wersji oraz przy marketowych kasach na sztuki. Ponadto robią lody, czekolady i inne wynalazki o smaku Skildpadde. Czyli chyba lubio motzno.

Toms Skildpadde to 24-gramowa czekoladka z nadzieniem rumowo-karmelowym. Od razu zaznaczam: nie lubię alkoholowych słodyczy. Rumowy aromat psuje wszystko, do czego zostanie użyty. Ale poświęcam się, bo wiem, że istnieją na świecie amatorzy podrasowanych etanolem cuksów. Wasze zdrowie!


Opakowana w złoterko-brązerko czekoladka przywodzi raczej na myśl okrutny eksperyment na żółwiu, aniżeli żółwia sensu stricto- skorupka może i się zgadza, łapki są cztery, ale czym jest to coś, co wystaje po obu stronach węższych wierzchołków elipsy? Jakieś propozycje? Czekolada ma głęboki, ciemny kolor i jest twarda, więc próba przecięcia zakończyła się częściową dewastacją. Wnętrze stanowi dwukolorowe, półpłynne nadzienie. Pachnie słodko, rumowo i gdzieś tam w tle nieśmiało przebija nuta karmelowa.


Pierwsze, co mnie zaatakowało w trakcie konsumpcji to aromat rumu. No fuj i po prostu nie. Ale na szczęście-nieszczęście za sekundę z pomocą pospieszyła niewyobrażalna słodycz. Taka ścinająca z nóg. Wypaliła mi ona tak kubki smakowe, że przy ostatnim gryzie nie czułam już nawet alkoholu. Degustacja poszczególnych elementów składowych była pewnym wyzwaniem, bo kremy się ze sobą mieszały. Zgodnie ze sztuką, biały okazał się być bardziej rumowy, a brązowy- karmelowy. Ale w obu czułam nieznośną rumową nutę i powalającą słodycz. Jedyne, co było w nich sympatyczne, to gładka tekstura. Pozytywnie zaskoczyła mnie czekolada- w przypadku poprzednich recenzowanych produktów Toms była wybitnie wręcz słaba, jednak w żółwiu okazała się zaprawdę porządnie deserowa, nieprzesłodzona* i aksamitna. A do tego łamała się z przyjemnym trzaskiem.


Poza smakiem, irytujący jest także rozmiar Skildpadde: czekoladka jest stanowczo zbyt wielka, żeby włożyć ją na raz do ust nie zapychając sobie całego pyska, ale nie ma też mowy o segzownym pogryzaniu, bo łamiąca się czekolada i półpłynne nadzienie sprawiają, że połowa ląduje człowiekowi na brodzie. Anyłej, ten przysmak Dunczyków mogę z czystym sumieniem polecić wszystkim, którzy lubią a) procenty w słodyczach oraz b) zasłodzenie level miliard. (@pani_chruuuuup? :D wypowiedziane śpiewnym tonem), bo myślę, że byliby zachwyceni. Wszystkim innym serdecznie nie polecam. :v

Ostateczna ocena:
2+/5**

*Być może jest słodka, ale próbowałam ją dopiero po pochłonięciu nadzienia, co mogło zaważyć na właściwej percepcji smaku. ;)
**Czekolada jednak robi robotę.

15 komentarzy:

  1. ooo tak to coś dla mnie <3 Tylko mogłoby mieć inną konsystencję bo za półpłynną nie przepadam w czekoladkach, ale i tak bym na upartego zjadła ^^ Ale na zdjęciach prezentuje się szałowo :D Również życzę Ci wspaniałych Świąt w gronie rodzinnym! Przytulasy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A bierz to i idź! :D Prezentuje się stanowczo lepiej niż smakuje. Dzięki za życzonka! :)

      Usuń
  2. O matko, rumowe klimaty to nie moje klimaty. Oczywiście, nie twierdzę, że to nie może być smaczne jednak ja alkohol przyjmuję jak już to tylko w formie płynnej w kieliszku. :D Nie przekona mnie nic do procentowego dodatku w słodyczach, to wszystko przez wspomnienia wiśniowych czekoladek z lat '90. Moja największa trauma dzieciństwa. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PJONA. Alkohol tylko w szkle. :D
      Moja najgorsza trauma to cukierki z wódką. No jak tak można?! :'(

      Usuń
  3. Oj, nadzienie by mi się spodobało, wiem to i czuję całą sobą. Tylko rozmiar rzeczywiście frustrujący, bo jeśli nie ma się jej pochłonąć w całości, a krem się babrze, to cóż...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozostaje delektowanie się z dala od publiczności. ;)

      Usuń
  4. Kolejna ciekawa historia - recenzja z historią w tle ;)
    Alkohol w słodyczach do zło.. rum albo te wiśnie w likierze - dla mnie coś okropnego :P A tum śmierdzi :P Nadzienie wyglada.... no nie wygląda smacznie i nie zachęca - o wiele ładniej prezentuje się ta ciemna czekolada niż środek ;P Oj to nie są moje klimaty :P

    Chcialabym życzyć Tobie spokojnych, ciepłych, radosnych Świąt w gronie rodziny. Świąt podczas których poczujecie obecność Boga, świąteczną atmosferę, klimat - niech to będą piękne chwile, które zatrzymasz w sercu na zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że grono antyfanek alkoholowych czekoladek sukcesywnie rośnie. :D Fuj, fuj, fuj.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  5. Sam rum jest spoko, ale jakoś w czekoladzie powoduje u mnie chęć natychmiastowej ucieczki, byle dalej od tego guwna (nazywajmy rzeczy po imieniu) xD Generalnie alkohol w słodyczach jest u mnie tolerowany jedynie u Zottera, który nie wiem jak to robi, ale jego alko czekolady są naprawdę smaczne :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja teoria jest taka, że w przypadku tych bardziej plebejskich słodyczy, używane jest tanie alko ergo kiepskiej jakości. Taki trochę nieoczyszczony bimber. I stąd ten alkoholowy smak tak niesamowicie kłuje w pysk. A Zotter to jakość sama w sobie, więc nic dziwnego, że potrafi wpleść etanolowe nuty w swoje czekolady. ;)

      Usuń
  6. O nie, my też nie lubimy alkoholu w słodyczach :/ Jedynie smakują nam trufle ale jak mają mało % w sobie :D
    Wszystkiego dobrego, samych najsłodszych chwil w nowym roku :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to nawet z truflami jakoś tak nie za bardzo się lubię.
      Dziękuję Panienki i wzajemnie! :*

      Usuń
  7. Żyjesz? :)

    Trochę spóźnione ale zawsze: wszystkiego dobrego w Nowym Roku. Samych sukcesów, dużo uśmiechu, jak najmniej problemów w zyciu i tych żołądkowych i jak najwięcej smakołyków do testowania ;)

    OdpowiedzUsuń